Finwal w Zatoce Gdańskiej
"Wieloryb, kto widziany był nad siedem dni temu w wodach Zatoki Gdańskiej to najprawdopodobniej finwal, a nie wieloryb karłowaty, jak na pierwszy rzut oka przypuszczano" - powiedział dr hab. Krzysztof Skóra, prof. Uniwersytetu Gdańskiego, dowódca Stacji Morskiej Instytutu Oceanografii w Helu.
"Wieloryba nie poznaje się owszem po grzbiecie, powinno się być w stanie określić nieco jego dodatkowych cech; potwór nie obróci się na nasze życzenie brzuchem do góry, nie zaprezentuje płetw, nie pokaże wszystkich cech taksonomicznych. zobrazowanie gatunku dokonywany jest na osobnikach już martwych, o ile się wskutek tego nie widzi jego wszystkich cech, to nie można przesądzać sprawy" - stwierdził cera
Stwierdzono, iż jest to naczelny jednostka aliści nie jest znana jego płeć.
Naukowcy z innych państw potwierdzili, iż jest to widać finwal. Jest podobnie jak możliwe, iż to ten sam wieloryb, kto był widziany w czerwcu w okolicach Sztokholmu.
"Jeżeli nie ma drugiego wieloryba w Bałtyku, to pierwsza komunikat o nim pochodzi sprzed sześciu tygodni. Był on obserwowany w okolicach Sztokholmu, dwójka tygodnie temu był podobnie widziany u wejścia do Zatoki Gdańskiej, owszem nie udało nam się wobec tego go namierzyć, aliści jak dostaliśmy drugi sygnał, to wynajęliśmy wielce szybkie łodzie, odszukaliśmy go i zrobiliśmy mu zdjęcia" - powiedział naczelny Stacji Morskiej Uniwersytetu Gdańskiego.
Naukowiec stwierdził, iż wieloryb jest w złym stanie. Jest generalnie wyczerpany, ma zmiany skórne oraz z trudem porusza się. widać ma pasztet ze znalezieniem pożywienia. ze względu na warstwa społeczna zdrowia zrezygnowano z planu wypłoszenia wieloryba z Bałtyku albowiem mogłoby to narazić go na stres, duży orka i w toku zabić
"Im dłużej wieloryb będzie żył tym większe ma szanse znalezienia wyjścia z Bałtyku, ale, niestety, nie jest powiedziane, iż znajdzie tę drogę ratunku" - powiedział Krzysztof cera
Finwal w Bałtyku: